
Mam wrażenie że nieprawdopodobna historia Jonestown staje się nieco zapomniana.
Niektóre jej fragmenty w ogóle nigdy nie były szeroko znane.
Tutaj jest najlepsze źródło wiedzy na temat Świątyni Ludu i Jonestown.
Historia, nawet gdy pozna się ją lepiej, a może zwłaszcza wtedy, budzi dyskomfort i niepokój. Jaki mechanizm doprowadził setki ludzi najpierw do podążania za Jimem Jonesem, wyrwał z rodzinnych wspólnot, wsprał ideologiczny fanatyzm, a w tragicznym finale, doprowadził część z nich do zadania śmierci sobie i innym, w strachu, rozpaczy, panice, desperacji i zbiorowej ułudzie, w głębi gujańskiej dżungli?
Nie było tam żadnego realnego problemu, tylko sami ludzie i demony, które kazały wybrać otchłań szaleństwa w miejsce szczęśliwych, ciepłych lat życia, które czekały na wielu z tych, których życie skończyło się w utopijnej osadzie, pokrytej morzem trupów, jednorazowych kubków i pustych opakowań po flavor aid, wymieszanym z cyjnakiem w wielkich metalowych kadziach.
Jim Jones

Jim Jones był szanowanym członkiem lokalnych społeczności Indianapolis i San Francisco a także lubianym pastorem, nim stał się personifikacją despotycznego szaleńca patrzącego w szkła obiektywów zza ciemnych okularów.
Pochodził z biednej rodziny i mieszkał w małej miejscowości w stanie Indiana. Ojciec był weteranem I wojny światowej, niepełnosprawnym na skutek poniesionych w jej trakcie obrażeń. Domem twardą ręką rządziła matka.
Przejawiał niezdrową fascynację śmiercią już jako kilkuletnie dziecko. Organizował pogrzeby napotkanych martwych zwierząt, a zdaniem niektórych, część z nich sam wcześniej zabijał. Zarówno w szkole jak i w sąsiedztwie był uważany za dziwnego chłopca.
W młodości bardzo dużo czytał. Był specyficzną osobą. Jako nastolatek często nosił ze sobą biblię, zainteresował się również komunizmem, a jego sprzeciw budziła segregacja rasowa i rasizm w ówczesnym USA. Jako 18 latek ożenił się z Marceline, poznaną w czasie pracy jako salowy w szpitalu.
Co ciekawe, już na początku lat 50 nie krył przed żoną swojego ateizmu. Mimo to regularnie uczęszczał do kościoła, a w 1952 został pastorem. Wydaje się zatem, że kariera w strukturach różnych kościołów w latach 50 i 60 była dla niego sposobem szerzenia 'socjalizmu apostolskiego’ a także realizacji swego silnego pociągu do władzy i kontroli nad innymi ludźmi.

Jones angażował się również mocno w działania mające na celu integrację rasową. W latach 60 burmistrz Indianapolis mianował go na stanowisko urzędnicze w strukturach miasta, a jego walka z segregacją szybko przyniosła wyraźne efekty.
W obawie przed nuklearną zagładą w 1962 roku przeprowadził się wraz z rodziną (miał w tamtym czasie jednego biologicznego syna – Stephena oraz kilka adoptowanych dzieci) do Brazylii, lecz wobec powolnego rozkładu pozbawionej lidera świątyni ludu, powrócił do USA w grudniu 1963.
W 1965 rozpoczęły się przenosiny kościoła do Kalifornii, w kolejnych latach ruch mocno się rozrósł, trafiając na podatny grunt zmian kulturowych końca tamtej dekady. Jones nawiązał kontakty z wieloma wpływowymi ludźmi: Georgem Moscone (burmistrzem San Francisco, wybranym w 1974 z wydatną pomocą Jonesa), Jerrym Brown’em, Harveyem Milkiem, Willie Brown’em, a nawet Walterem Mondale’em. Kilkukrotnie spotkał się również z ówczesną pierwszą damą, Rosalyn Carter.

W początkowych latach po przeprowadzce do Kalifornii powołał 'Komisję Planowania’ złożoną z jego zaufanych ludzi, która stała się wraz z nim podstawowym organem władzy świątyni.
Pod koniec 1973 kształtów zaczął nabierać plan ewakuacji w razie urzeczywistnienia się jednego z wielu zagrożeń którego obawiał się Jones. Z biegiem lat obawy dotyczące apokalipsy, wojny nuklearnej, najazdu ku klux klanu lub jednej z agencji federalnych przeradzały się w jego osobista paranoję, choć używał tych gróźb również do utrzymania dyscypliny w światyni.
Wybór padł na Gujanę, którą Jones odwiedził 10 lat wcześniej, w drodze do Brazylii.
Budowa osady, mającej według zamysłu pomysłodawcy stać się socjalistycznym rajem, rozpoczęła się w 1974. W kolejnych latach na jaw zaczęły wychodzić nieprawidłowości, a opinia publiczna z coraz większym dystansem odnosiła się do Jima Jonesa i jego Peoples Temple

.
Rodzina Moore
Pastor John Moore (1919) i jego żona Barbara (1924) mieli 3 córki o imieniach: Carolyn, Rebecca i Ann.
Listy Annie Moore: https://jonestown.sdsu.edu/?page_id=14112




Maria Katsaris
Jeannie Mills

Małżeństwo Mills, (przed zmianą danych personalnych państwo Mertle), dołączyło do świątyni w 1969 i pełniło w niej wysokie stanowiska. Po odejściu w 1975 stali się aktywnymi przeciwnikami Jima Jonesa, który groził im zemstą.
W 1979 roku Jeannie wydała ksiązkę ’Six Years With God’ w której opowiada o swoim i jej rodziny życiu w Świątyni Ludu
To tłumaczenie wstępu:
Za każdym razem, gdy opowiadam komuś o sześciu latach, które spędziliśmy jako członkowie Świątyni Ludu (Peoples Temple), staję przed pytaniem, na które nie ma prostej odpowiedzi: „Skoro w tym kościele było tak źle, dlaczego ty i twoja rodzina zostaliście tam tak długo?”. Ta książka jest moją próbą wypracowania odpowiedzi. Świątynia Ludu i Jim Jones pojawiają się na tych stronach takimi, jakimi widziałam ich przez lata spędzone u jego boku. Opisuję jego działania dokładnie tak, jak je widziałam. W tamtym czasie wszyscy przypisywaliśmy Jimowi zasługi za dokonywanie cudów i uzdrowień. Dopiero kilka miesięcy po wystąpieniu ze Świątyni zdaliśmy sobie sprawę z pełnego rozmiaru kokonu, w którym żyliśmy. I dopiero wtedy zrozumieliśmy i potępiliśmy oszustwa, sadyzm oraz szantaż emocjonalny głównego manipulatora. Zostaliśmy oszukani przez niebezpiecznego maniaka. I postanowiliśmy ostrzec świat, który zdawał się nie mieć czasu ani współczucia, by nas wysłuchać. Dopiero śmierć 912 osób wywołała serię dochodzeń w sprawie Świątyni Ludu.
Staram się przedstawić członków Świątyni takimi, jakimi byli w rzeczywistości. Większość z nich to dobrzy ludzie o szlachetnych intencjach, którzy również dali się zwieść wzniosłym koncepcjom, takim jak „socjalizm apostolski” i „chrześcijańskie dzielenie się” – ideałom, które zostały wypaczone przez Jima Jonesa i stały się narzędziami służącymi do odebrania nam własności, pieniędzy, a w końcu naszych praw jednostkowych. Jones manipulował zasadami równości rasowej i braterskiej miłości, aby uzyskać od swoich członków śluby wierności, miłości i oddania życia.
Bylibyśmy przerażeni, gdyby Jim opowiedział nam o kimś z zewnątrz, kto rozbija małżeństwa lub okrada dzieci z miłości i czasu ich rodziców. Zaatakowalibyśmy osobę, która znęcałaby się nad dziećmi, wykorzystywała seksualnie mężczyzn i kobiety lub okradała osoby starsze. Ale kiedy widzieliśmy, jak nasz samozwańczy bohater, nasz Ojciec, nasz Bóg – Jim Jones – robi te rzeczy, usprawiedliwialiśmy go. Racjonalizowaliśmy kary i dyscyplinę, ponieważ wierzyliśmy, że jest Bogiem i nie może czynić zła. Zrekonstruowałam sceny i rozmowy, szczególnie w części II, na podstawie moich notatek oraz z pomocą Ala, mojego męża, i kilkorga naszych przyjaciół, którzy byli z nami w Świątyni Ludu. Wszystkie opisane wydarzenia miały miejsce. Wydają się one wstrząsające i nierealne, nawet gdy sama czytam te strony. Chcę jednak, aby opinia publiczna wiedziała, co może dziać się za zamkniętymi drzwiami – wszędzie i w każdym czasie. Mówi się, że w samych Stanach Zjednoczonych istnieje ponad 3000 kultów. Mam nadzieję, że dzięki temu zapisowi tego, co wydarzyło się w jednym z nich, ludzie zrozumieją niebezpieczeństwo i deprawację wynikającą z całkowitego posłuszeństwa jednemu przywódcy. Horror nie ma granic. Poprzez nasze Centrum Wolności Ludzkiej (Human Freedom Center) w Berkeley w Kalifornii, które jest domem przejściowym dla osób opuszczających sekty, naszym celem stała się całkowita niezależność każdej jednostki. Zapewniamy żywność i odzież; pomagamy byłym członkom sekt znaleźć zatrudnienie i schronienie. Dajemy im znać, że rozumiemy i że ich kochamy. Ale wysyłamy ich w świat, by radzili sobie na własną rękę.
Małżeństwo oraz jedna z ich córek zostało zamordowane strzałem w głowę w nocy 26 lutego 1980 roku. Ich 17 letni syn Eddie, który był wtedy w domu nie zauważył śmierci pozostałych członków rodziny i, podobnie jak sąsiedzi, nie słyszał strzałów. Na jego rękach znaleziono ślady prochu, a on sam został zatrzymany. 25 lat później przy próbie wjazdu do USA. Postawiono mu zarzuty, które następnie zostały wycofane. Sprawa śmierci Millsów pozostaje niewyjaśniona.

Na początku książki znajduje się dokument datowany na 1976 rok. Poniżej jego tłumaczona treść:
Niniejszy dokument wraz z załączonymi materiałami dowodowymi został sporządzony jako dowód
przeciwko pastorowi Jamesowi W. Jonesowi (pseud. Jim V. Jones), pastorowi Kościoła Chrześcijańskiego Świątyni Ludu (Peoples Temple Christian Church) denominacji Disciples of Christ. Kościół ten najpierw znajdował się w Indianapolis (do około 1965–1966 r.), następnie w Redwood Valley (do 1975 r.), a obecnie ma swoją siedzibę przy 1859 Geary Blvd., San Francisco, Kalifornia.My, Al J. Mills i Jeannie Mills, wcześniej znani jako Elmer J. Mertle i Deanna M. Mertle, byliśmy członkami tej grupy od 2 listopada 1969 r. do 16 października 1975 r. Pięcioro naszych dzieci również należało w tym okresie do kościoła: Steve, Linda, Diana, Eddie i Daphene. Linda Mertle nadal jest członkinią kościoła.Z powodu wielu dokumentów, które zostaliśmy zmuszeni napisać i podpisać pod groźbą kary lub upokorzenia, musieliśmy prawnie zmienić nasze nazwiska (patrz Dekret nr 473635-2 z 23.02.1976 r., Sąd Najwyższy stanu Kalifornia, hrabstwo Alameda). Zmiana nazwisk była konieczna, ponieważ podpisaliśmy wiele czystych kartek papieru, które mogły zostać użyte w dowolnym celu, pełnomocnictwa oraz napisaliśmy i podpisaliśmy liczne dziwne i obciążające oświadczenia – wszystkie nieprawdziwe. Oświadczenia te obejmowały m.in.:
- że molestowaliśmy nasze dzieci;
- że prosiliśmy pastora Jonesa o stosunek seksualny;
- że spiskowaliśmy przez sześć lat przeciwko prezydentowi;
- że braliśmy udział w wybuchu bomby w Roseville;
- że jesteśmy komunistami;
- fragmenty wymyślonych listów do nieistniejących przyjaciół opisujących różne rzeczy, które rzekomo zrobiliśmy;
- że spiskowaliśmy w celu obalenia rządu;
- że jesteśmy nieodpowiednimi rodzicami;
- czyste, nieuzupełnione oświadczenia;
- oraz wiele innych.
Zakres i liczba tych dokumentów jest trudna do wyobrażenia. Musieliśmy podpisywać różne oświadczenia za każdym razem, gdy pastor Jones uznał, że „musi się chronić”, gromadząc przeciwko nam kolejne obciążające materiały.Po naszym odejściu z kościoła Eugene Chaikin, prawnik i członek rady kościoła, wziął jeden z takich listów podpisany „Mert” (pseudonim Elmera Mertle) i pokazał go panu [Johnsonowi] (niebędącemu członkiem grupy), ojcu [Nichol Johnson] – dziecka, które mieszkało z nami przez pięć lat i nadal z nami mieszka. List ten został napisany przez Elmera Mertle (Ala Millsa) na polecenie Jima Jonesa i stwierdzał, że „Mert” molestował swoje dzieci i jest nieodpowiednim rodzicem. Pan [Johnson] zapytał o to [Nichol]. Zapewniła go, że to nieprawda i że wszyscy członkowie Świątyni Ludu musieli pisać podobne listy na polecenie Jima Jonesa.Zostaliśmy również zmuszeni do napisania odręcznie i podpisania oświadczenia, że Elmer Mertle (Al Mills) i Deanna Mertle (Jeannie Mills) działali samodzielnie, bez zgody kościoła ani pastora Jonesa, w przygotowywaniu i wysyłaniu listów oraz apelów o pieniądze dla kościoła.W Kościele Świątyni Ludu powszechną praktyką jest zmuszanie ludzi do pisania oświadczeń, a następnie notarialnego potwierdzania ich bez wiedzy lub zgody autora. Równie powszechną praktyką jest notarialne potwierdzanie oświadczeń, które są niepodpisane, a następnie fałszowanie przez kogoś podpisu innej osoby. Na dowód tej praktyki dołączamy strony przygotowane dla nas przez sekretarkę prawną kościoła, June Crym (patrz zdjęcia). Oświadczenia te zostały sporządzone bez wiedzy ani zgody Zoanny Mertle (byłej żony Ala Millsa, niebędącej członkinią kościoła) ani Toma Updyke’a (byłego męża Jeannie Mills, również niebędącego członkiem kościoła). Miały one zostać sfałszowane przez Ala Millsa i Jeannie Mills. Mimo że są niepodpisane, zostały poświadczone notarialnie przez June Crym. Ani Zoanna Mertle, ani Thomas Updyke nigdy nie wyraziliby zgody na podpisanie tych dokumentów, ponieważ miały one posłużyć do wywiezienia ich dzieci z kraju bez ich zgody.Jeśli chodzi o oświadczenie, które podpisaliśmy, stwierdzające, że samodzielnie przygotowywaliśmy mailingi i apele w imieniu Świątyni Ludu – nie było to prawdą. Każdy list lub apel o pieniądze wysyłany z Wydawnictwa był zatwierdzany przez pastora Jima Jonesa, adwokata Gene’a Chaikina, [Marka Duffy’ego], Karen Layton i Latitię [Tish] Leroy. Każda z tych osób pisała, zatwierdzała, zmieniała, dodawała lub usuwała to, co uznała za konieczne. Większość listów i apeli o pieniądze była plagiatem mailingów lub broszur innych „uzdrowicieli”. Często pastor Jones przysyłał do biura wydawniczego apel innego kaznodziei i prosił nas, żebyśmy „wykorzystali ten pomysł” w naszych materiałach.Ten pastor, Jim Jones, ma nad swoimi członkami dziwną władzę. Opiera się ona na strachu, poczuciu winy i skrajnym zmęczeniu. Kiedy byliśmy w kościele, robiliśmy wiele dziwnych rzeczy. Musieliśmy przyznać się do bycia homoseksualistami lub lesbijkami. Zostaliśmy zmuszeni do zaprzestania wszelkich aktywności seksualnych z naszymi współmałżonkami. Pastor Jim Jones twierdził, że tylko on wie, jak kochać, i często kazał kobietom i mężczyznom, z którymi miał stosunki seksualne, wstawać i świadczyć, jakim jest doskonałym kochankiem.Musieliśmy uczestniczyć w upokarzających, a często bolesnych karach za różne rzeczy, które pastor Jones uznawał za „złe”. Niektóre kary polegały na walkach bokserskich (dobieranych nierówno przez pastora Jonesa), biciu, chłostaniu, upokarzaniu ludzi przez zmuszanie ich do rozbierania się przed członkami kościoła, zmuszaniu młodych i starych do stania przez sześć–osiem godzin podczas nabożeństwa, podawaniu leków, które powodowały, że wyglądali, jakby „umarli” – jako lekcja dla innych (byli potem „wskrzeszeni” rzekomą „metafizyczną” mocą Jima Jonesa). Odbywały się też spotkania katartyczne, podczas których jedną osobę wyprowadzano „na środek” i wszyscy członkowie kościoła mieli ją upokarzać i zawstydzać.Kary te były wymierzane za tak błahe rzeczy jak zapomnienie zwrócenia się do Jima Jonesa „Ojcze”, rozmowa o kościele z „obcym”, zgubienie tajnych dokumentów kościelnych, zapomnienie zapłacenia rachunku, danie cukierka jednemu dziecku, a nie drugiemu i inne drobiazgi. To zaledwie kilka z tysięcy błahych powodów, dla których pastor Jim Jones wymierzał okrutne lub sadystyczne kary.Bicia były niezwykle brutalne. Do ich wykonywania wykorzystywano duże osoby, takie jak Jack Beam i Ruby Carroll – oboje ważący około 90 kg. Wielokrotnie bito dzieci w wieku czterech i pięciu lat. Deska, której używano, miała trzy czwarte cala grubości i około dwóch i pół stopy długości. Dzieci były bite tyle razy, ile zdecydował pastor Jones – często nawet 150 razy. Podczas bicia Jim Jones żądał, aby przy ustach dziecka trzymano mikrofon, żeby publiczność mogła słyszeć jęki bólu. Mikrofon był zbędny – krzyki było słychać w całym budynku. Po biciu dziecko lub dorosły był podnoszony i zmuszany do powiedzenia: „Dziękuję, Ojcze”. Jeśli tego nie zrobił, był bity ponownie.Podczas kar i sytuacji katartycznych wokół Jima Jonesa stali strażnicy na wypadek, gdyby ogarnęła go wściekłość – żeby nie zaatakował osobiście danej osoby. Jedna osoba, Pauline Groot, nie została dostatecznie szybko osłonięta i Jima Jonesa trzeba było odciągać, gdy dusił ją za gardło.Pastor Jones rządzi poprzez strach i zmęczenie. Członkowie są chwaleni za to, że potrafią nie spać do późna w nocy. Spotkania trwały nieraz całą noc, a spotkania doradców zawsze trwały całą noc. Doradcy muszą następnego dnia iść normalnie do pracy, nie przespałszy ani chwili. Spotkania doradców odbywają się co najmniej raz w tygodniu, czasem dwa razy. Jest on samozwańczym uzdrowicielem, a większość doradców musi udawać uzdrowienie lub świadczyć o czymś, co w rzeczywistości się nie wydarzyło. Każdemu z nas mówiono, że robimy to „dla naszego pastora” i że tylko my to robimy. Twierdzi, że jest „Bogiem Wszechmogącym” i ma władzę nad życiem i śmiercią. Mówi, że jeśli ktokolwiek kiedykolwiek opuści grupę i zaszkodzi grupie, to on „dopadnie go”. Wysyła ludzi do osób, które odeszły z kościoła, aby grozili im torturami lub śmiercią, jeśli kiedykolwiek spróbują zaszkodzić kościołowi lub pastorowi Jonesowi.Kiedy byliśmy w kościele, byliśmy tak przerażeni nim i jego władzą, że przysięglibyśmy wszystko, o co poprosił. On (pastor Jones) wykorzystuje ten strach do ochrony samego siebie. Skłamalibyśmy pod przysięgą w sądzie, że jest niewinny wszelkich zarzutów – tak samo jak większość osób, które nadal są w kościele. Naprawdę wierzyliśmy, że zawsze się nami zaopiekuje i nigdy nas nie skrzywdzi, mimo że codziennie byliśmy świadkami okrucieństw, które powinny były nas przekonać, że jest inaczej. Niemożliwe jest wyjaśnienie skutków jego prania mózgu. Wiemy tylko, że minęły około dwa miesiące od naszego wyjścia z kościoła, zanim byliśmy w stanie myśleć i działać jak normalni, rozsądni ludzie.Istnieje lista nazwisk i adresów innych osób, które odeszły z kościoła – znajduje się w prywatnej skrytce depozytowej należącej do Ala Millsa.Od czasu naszego odejścia z kościoła naprawdę zobaczyliśmy okrucieństwo i szaleństwo Jima Jonesa. Nasze dzieci były nękane, zastraszane i oczerniane. Pastor Jones wysłał kilku swoich doradców do naszego domu, aby grozili, że jeśli kiedykolwiek będziemy mówić przeciwko kościołowi, jego żona Marceline Jones odbierze nam licencję na dom opieki. Jest ona pracownikiem stanu Kalifornia jako inspektor domów opieki i rzeczywiście mogłaby to zrobić, pozbawiając nas środków do życia. Grozili nam pobiciem i zabiciem, jeśli cokolwiek ujawnimy. W kościele odbyło się głosowanie nad obcięciem ucha Deannie, ponieważ uważali, że Jeannie Mills może ich zdemaskować. Wysyłali anonimowe listy z pogróżkami do naszego domu. Listy te zostawiano rano w naszym domu (po włamaniu przez okno łazienki), na ganku lub w skrzynce pocztowej / na skrzynce.W reakcji na groźby, nękanie i strach, jakiego doświadczały nasze dzieci, Deanna Mertle (Jeannie Mills) wysłała odręcznie napisany list do Jima Jonesa, w którym przepraszała za to, że prosiła o zwrot pieniędzy, które kościół zabrał nam, gdy zmuszono nas do przekazania mu naszej własności (chodzi o wiele tysięcy dolarów). Ten list powstrzymał ciągłą inwigilację, której byliśmy poddawani, i w tamtym momencie byliśmy gotowi zrobić wszystko, byle tylko zostawiono nas w spokoju.Kościół prowadzi misję w Jonestown w Gujanie (w pobliżu Georgetown). Członkowie kościoła, którzy mają problemy prawne lub zaczynają zachowywać się wrogo wobec kościoła, są wysyłani tam do pracy. Raz tam trafiając, niemożliwe jest skontaktowanie się z nimi lub ich skontaktowanie się z kimkolwiek innym – poza starannie cenzurowanymi listami pisanymi przez jedną z sekretarek kościoła.Tajemnicze okoliczności towarzyszą śmierci niektórych byłych członków kościoła, np.:
- Maxine Harp z Redwood Valley – rzekomo popełniła samobójstwo po kłótni z członkami kościoła;
- Emily Leonard – która próbowała odzyskać własność zabraną przez kościół – zmarła w dniu, w którym miała iść do sądu przeciwko Jimowi Jonesowi;
- Curtis Buckley, nieletnie dziecko – zmarł podczas pobytu z dala od rodziców, bez wezwania lekarza, gdy był chory. Jego opiekunowie otrzymali polecenie, aby zamiast szukać pomocy medycznej położyć na dziecku zdjęcie Jima Jonesa;
- Najnowszy przypadek: Robert Houston zmarł w podejrzanych okolicznościach dwa tygodnie temu, pracując dla Southern Pacific. Kościół nazwał go „zdrajcą”. Jego żona Joyce odeszła z kościoła kilka tygodni wcześniej.
Jeden z groźnych listów wysłanych do nas (dołączony) odnosi się do śmierci Maxine Harp (patrz strony 23–24).To są niektóre z powodów, dla których ponad pięćdziesiąt osób, które odeszły z kościoła w ciągu ostatnich trzech lat, nie wystąpiło do sądu przeciwko niemu i nie próbowało odzyskać utraconych pieniędzy. Boimy się o życie i bezpieczeństwo naszych rodzin i siebie samych.Pastor Jim Jones jest mądrym i przebiegłym człowiekiem. Zawiera potężne koneksje polityczne. Sprzymierzył się z muzułmanami. Chwali się koneksjami z mafią poprzez pewnego lekarza w San Francisco. Sprzymierzył się z Cecilem Williamsem (człowiekiem, którego kiedyś mówił, że nienawidzi). Zabiega o polityków, którzy boją się go, ponieważ wszyscy członkowie Świątyni Ludu głosują tak, jak każe im Jim Jones. Ma członków swojego kościoła pracujących w okręgach szkolnych, departamentach policji, kancelariach prawnych, instytucjach rządowych – wszędzie tam, gdzie jego zdaniem zwiększy to jego osobistą władzę.Próbowanie walki z Jimem Jonesem w sądzie byłoby bezcelowe. Każda osoba pozostająca w kościele zostałaby zmuszona przysiąc wszystko, czego by zażądał – nawet oddać życie, by go chronić.Niniejszy list został sporządzony i przechowywany wyłącznie jako środek obronny na wypadek, gdyby Jim Jones lub jego członkowie zrealizowali groźbę „zabicia każdej osoby, która kiedykolwiek opuściła kościół”. Jest to również środek obronny na wypadek, gdyby próbował oskarżyć nas o jakieś przestępstwo na podstawie listów, do których napisania i podpisania nas zmusił.Nie chcemy używać tego dokumentu w sposób, który naraziłby na niebezpieczeństwo nasze życie ani życie naszych dzieci – chyba że będzie to jedyna alternatywa w konflikcie rozpoczętym przez pastora Jima Jonesa i Kościół Świątyni Ludu.My, Al J. Mills i Jeannie Mills, przysięgamy, że powyższe oświadczenia są prawdziwe. Przysięgamy, że nigdy nie molestowaliśmy naszych dzieci, nie spiskowaliśmy przeciwko rządowi ani prezydentowi, nie braliśmy udziału w planowaniu zamachu bombowego na pociągi, nie wysyłaliśmy mailingów bez aprobaty Jima Jonesa, nie mieliśmy stosunku seksualnego z Jimem Jonesem ani nie robiliśmy żadnej z innych rzeczy, które musieliśmy napisać i podpisać w obecności Jima Jonesa. Nie jesteśmy komunistami. Kochamy rząd Stanów Zjednoczonych i walczylibyśmy, aby pozostał krajem wolnym.
Leo Ryan
Odell Rhodes
Ocalały członek świątyni, uciekł z osady po rozpoczęciu się masakry, opowiadając o dniu samobójstwa w wywiadzie nagranym zaledwie kilka dni po tragedii, bardzo trafnie moim zdaniem, zwrócił uwagę, że w jego opinii perspektywa utraty kontroli nad członkami ruchu była decydującym czynnikiem, który pchnął Jonesa do realizacji idei masowego samobójstwa.
Nawiązał również do wcześniejszych sytuacji, podczas których Jones informował członków ruchu, że napój który przed chwilą spożyli był zatruty, po czym po jakimś czasie uspokajał, że to był tylko test dla nich.
Dni poprzedzające dzień masakry – 18 listopada 1978 były nasycone psychozą Jonesa, którego stan zdrowia miał być wówczas już na tyle słaby, że utrudniał mu codzienne funkcjonowanie.
Larry Layton
Wątpliwości dotyczące oficjalnej wersji wydarzeń
Ciężko pojąć, jak człowiek może zostać 'przekonany’ przez kogokolwiek do zdania śmierci sobie, a często także swojemu dziecku. Tym ciężej jest, kiedy dotyczy to niemal tysiąca osób.
Alternatywne interpretacje tych wydarzeń koncentrowały się głównie na podejrzeniach, że Jamestown było poligonem tajnych badań dotyczących kontroli umysłów.
Przykładem krytycznego spojrzenia (choć bez wchodzenia w bezpodstawne hipotezy) możę być artykuł Samuela Yette

Tłumaczenie poniżej:
Horror w Gujanie to niemal na pewno nie było masowe samobójstwo
WASZYNGTOŃSKI PUNKT WIDZENIA — Autor: Samuel F. Yette
Po raz kolejny w łańcuchu tragedii ciągnących się od 15 lat, naród proszony jest o uwierzenie w niewiarygodne, o zmierzenie się z wydarzeniami zbyt strasznymi, by na nie patrzeć, i o zaakceptowanie tego, co nieakceptowalne.
Każe nam się wierzyć, że po raz kolejny pojedynczy szaleniec, niezwykle sprawny i zdeterminowany w swoim szaleństwie, zdołał dokonać czegoś, co wymyka się wyjaśnieniom, a co ze względu na swoją ogromną skalę, wymyka się również kalkulacji i zrozumieniu. To doprawdy oszałamia umysł i rozdziera serce.
To, co stało się znane całemu światu jako tragiczna śmierć kongresmena Leo Ryana i trzech dziennikarzy, którzy towarzyszyli mu podczas wizyty w małym południowoamerykańskim kraju, Gujanie, stało się w ciągu zaledwie kilku godzin najbardziej niewiarygodną orkiestracją śmierci w historii narodu.
Każe nam się wierzyć, że Jim Jones, biały, samozwańczy kaznodzieja, praktycznie na własną rękę i bez oficjalnego przyzwolenia, zwabił tysiąc osób do rajskiego piekła w dżungli na innym kontynencie, a ostatecznie nakazał im odebrać życie sobie i swoim dzieciom. Każe nam się wierzyć, że zdecydowana większość była posłuszna — nie tylko bez naturalnej woli walki o życie — ale wręcz była posłuszna z gorliwością.
Każe nam się wierzyć, że około 900 osób, w większości czarnoskórych, biednych i niewykształconych, popełniło samobójstwo, świadomie pijąc z kadzi Kool-Aid zmieszany z cyjankiem — wszystko w imię religii.
Istnieje możliwość, że tak właśnie się stało. I z tą możliwością należy się zmierzyć. Być może w toku przedstawiania dowodów okaże się, że taka jest rzeczywistość, którą musimy zaakceptować; ale jeszcze nie teraz. Obecne dowody nie wspierają wniosku, że zmarli świadomie i dobrowolnie odebrali sobie życie.
Samobójstwo zaplanowane przez kogoś innego to morderstwo. Morderstwo pomnożone 900 razy wśród osób o wspólnym pochodzeniu i interesach to ludobójstwo. Cokolwiek wydarzyło się w Jonestown, to prawie na pewno nie było samobójstwo.
Niezależnie od tego, czy był to stan narzucony samemu sobie, narzucony z zewnątrz, czy też kombinacja obu tych czynników, to, co wydarzyło się w Jonestown, było masakrą. Co najmniej było to potworne „osiągnięcie” w zakresie kontroli umysłu. A jeśli czyjś umysł zostanie zmieniony tak, że nie może on bronić się przed tak oczywistym zagrożeniem jak śmierć, to czy stan ten różni się w sposób istotny od innych form ubezwłasnowolnienia?
To znaczy, jeśli ręce, nogi i głowa człowieka są skrępowane sznurem, a jego życie zostaje odebrane, jest to powszechnie uznawane za morderstwo. Jeśli zamiast sznura ręce, nogi i głowa są spętane narkotykami i strachem, czy to czyni śmierć samobójstwem, a nie morderstwem?
Nawet jeśli przyjmiemy ideę masowego samobójstwa, jak ofiary doprowadzono do tego stanu? Jak długo i w jaki sposób były warunkowane do ich „ostatecznego rozwiązania”? Czyje cele realizowały te zmiany umysłowe reprezentowane w Jonestown? Biorąc pod uwagę intensywność federalnego węszenia, czy jest prawdopodobne, że tysiąc posiadaczy amerykańskich paszportów mógł zostać zabrany do odległej Gujany bez posiadania przez Departament Stanu szczegółowej wiedzy o towarzyszących temu wydarzeniach? Nie wydaje się to prawdopodobne.
W zeszłym tygodniu Komisja ds. Zabójstw Izby Reprezentantów analizowała stare pytania sprzed 10 i 15 lat dotyczące śmierci prezydenta Johna F. Kennedy’ego i dr. Martina Luthera Kinga Jr. Znaczenie małych faktów często zmienia się wraz z czasem i poważnymi badaniami. W ogromie tragedii w Jonestown, z wielu fotografii wyłonił się jeden taki mały fakt.
Jest to widok dużego psa leżącego z nogami do góry pośród setek ludzkich ciał groteskowo rozrzuconych wzdłuż ziemi. To jest problem. Nawet jeśli obłąkani ludzie tak robią, psy nie ustawiają się w kolejce i nie piją płynów zmieszanych z cyjankiem. Naturą psa jest ochrona — jego wyostrzony węch i smak powstrzymałyby go przed wypiciem takiej mikstury. Gdyby psu grożono trucizną, walczyłby lub uciekał. Jeśli zostałby wtedy zastrzelony przez tych tajemniczych strażników, dlaczego pies leżałby schludnie zwinięty w ludzkim stosie?
Oni — ludzie i pies — wydają się wszyscy zginąć razem, i to natychmiast. Pies nie wypiłby cyjanku. Ale podobnie jak ludzie, pies zmarłby natychmiast od jednego powiewu cyjanowodoru, substancji używanej w komorach egzekucyjnych tutaj, oraz do eksterminacji Żydów w nazistowskich Niemczech.
W nazistowskich Niemczech Żydzi otrzymywali cyjanek, gdy prowadzono ich do „pryszniców”. Czy mogło być tak, że „samobójcy” z Jonestown otrzymali go, gdy prowadzono ich do modlitwy? To, jak również wszystko inne, co słyszeliśmy, wyjaśniałoby uściski [ciał znalezionych w objęciach].
Takie pytania nie są przejawem braku szacunku wobec relacji osób zidentyfikowanych jako naoczni świadkowie. Przeciwnie, relacje te należy szanować w takim stopniu, w jakim powinny one zostać zweryfikowane przed sądami i innymi odpowiednimi organami sprawiedliwości.
Nawet pojedyncza śmierć powinna zostać zbadana, zrozumiana i wyjaśniona społeczeństwu, które straciło swojego członka. Zrobić mniej, to w sposób niedopuszczalny zdewaluować życie i naruszyć więź przyzwoitości, która czyni życie świętym i spaja społeczeństwo.
Sugerowano już tutaj, aby tragedia w Jonestown stała się przedmiotem śledztwa prowadzonego przez organ taki jak „Komisja Marshalla”, pod przewodnictwem sędziego Sądu Najwyższego Thurgooda Marshalla.
Żadne przyzwoite społeczeństwo nie mogłoby zrobić mniej. Pytania płynące z Jonestown wydają się niewyczerpane. Niezależnie od tego, co zostanie zrobione, pytania te będą trwały przez pokolenia. Ale społeczeństwo, które nie chce znaleźć na nie odpowiedzi, może nie mieć przed sobą już wielu pokoleń.
Trzeba zaznaczyć że ten artykuł został napisany zanim nagranie audio znane jako 'taśma śmierci’ (https://www.youtube.com/watch?v=ofbGZDbbUsE&rco=1) stało się znane opinii publicznej.
Na koniec
Patrząc na sprawę z własnej perspektywy, można łatwo pominąć osadzenie sprawy w odpowiednim kontekście:
- lata 50, 60, 70 w USA to czas strachu przed nuklearną wojną światową oraz rewolucji kulturowej. Po czasach Makkartyzmu popularność zyskały ruchy socjalistyczne i pacyfistyczne. Światynia Ludu znakomicie wpisywała się w te trendy, przenosząc się do będącej w awangardzie tych zmian Kalifornii w połowie lat 60
- peoples temple była atrakcyjnym miejscem dla osób znajdujących się w trudnym momencie życia. Oferowała zrozumienie, współczucie, poczucie wspólnoty, wspólny cel, poczucie sensu.
- Jim Jones był znakomitym mówcą i charyzmatycznym liderem. Wraz ze wzrostem swojej władzy, stopniowo, na przestrzeni lat, eskalowały również jego patologiczne zachowania – przemoc werbalna, fizyczna, psychiczna, seksualna wobec członków kultu, uzależnienie od narkotyków, pozycjonowanie się jako bóstwo, agresywna retoryka, kładąca nacisk bardziej na utopijną i katastroficzną wizję świata, niż tematy religijne.
- Z czasem treścią ruchu stała się raczej utopijna wizja socjalistycznego raju, dla którego zagrożeniem mieli być wszelkiej maści faszyści, CIA inne agencje rządowe oraz zdrajcy wewnątrz (na przykład osoby, które chciały opuścić świątynię).
- W sekcie wytworzyła się cała kasta przywódcza, która na czele z Jonesem rozszerzała inwigilację i kontrolę na życiem członków.
Ciężko o puentę dla tej historii.
https://www.fbi.gov/history/famous-cases/jonestown
https://www.youtube.com/watch?v=o1HmhLkiG2o
https://www.latimes.com/world/africa/la-me-jonestownarchive19-2003nov19-story.html
https://abcnews.go.com/US/40-years-jonestown-massacre-members-describe-jim-jones/story?id=57933856
https://www.pbs.org/wgbh/americanexperience/features/jonestown-who-was-jim-jones/
https://www.youtube.com/watch?v=eVreMsKp4x8
https://www.youtube.com/watch?v=quGBsaaHtQY
https://www.findagrave.com/memorial/31101188/jim_jon-prokes
https://www.youtube.com/watch?v=A1F9njSndbM&list=PLxpKonbmWq-CQzLkYJ7JddP9M7_2-iOyQ&index=16
https://www.youtube.com/watch?v=bvkNrBcXesk
https://jonestown.sdsu.edu/?page_id=61588
https://www.youtube.com/watch?v=fWG28ImlMF4
https://jonestown.sdsu.edu/?page_id=99030
https://jonestown.sdsu.edu/wp-content/uploads/2019/07/Six-Years-With-God.pdf
https://www.youtube.com/watch?v=EmJJbLUGfiU
https://www.youtube.com/watch?v=Mky1YgMdvpk – Larry Layton
https://www.youtube.com/watch?v=EmJJbLUGfiU – od siostry Carolyn i Annie Moore
https://jonestown.sdsu.edu/?page_id=14112 – listy Annie Moore
https://jonestown.sdsu.edu/?page_id=13938 – ostatni list Annie Moore
https://jonestown.sdsu.edu/wp-content/uploads/2019/07/Sympathetic-History-of-Jonestown.pdf
https://www.youtube.com/watch?v=yuP-q2pT6v8 – Rebecca Moore, wystąpienie
https://archive.org/details/californiahistoricalsociety?page=5&and%5B%5D=subject%3A%22Peoples+Temple%22 – zdjęcia
https://www.flickr.com/photos/peoplestemple/albums/with/72157704930231731 – kompletna kolekcja zdjęć, w tym z czasów w Indianie
https://www.gettyimages.com/search/2/image?groupbyevent=false&family=editorial&phrase=david%20hume%20kennerly%20jonestown&sort=mostpopular – David Hume Kennerly. zdjęcia
https://jonestown.sdsu.edu/?page_id=43 – nagrania audio
https://www.youtube.com/watch?v=bgXX0aRU92g Jim Jones karci członków świątyni za próbę ucieczki. Listopad 1977
https://www.fbi.gov/history/famous-cases/jonestown
https://www.youtube.com/watch?v=Qm7k2Eq-vD0

https://www.youtube.com/watch?v=ofbGZDbbUsE&rco=1
